Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenie dla firmy norwegia

Tagi: Norwegia , Polacy , Trondheim , praca w Norwegii , Arbeidstilsynet , dumping socjalny

Polacy oskarżają milionera o wyzysk
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2018-01-22 13:54:35 +0100

Byli pracownicy firmy należącej do jednego z najbogatszych przedsiębiorców w regionie Trøndelag twierdzą, że pracodawca przez wiele lat wypłacał im zdecydowanie za niskie stawki.

O sprawie donosi  najstarszy norweski dziennik „Adresseavisen”. Czterech pracowników z Polski anonimowo wypowiedziało się w sprawie firmy Norinvest Drift AS, o której dziennik pisze regularnie od kilku miesięcy. Ta agencja nieruchomości należy do potentata Francisa Haya, którego majątek został w roku 2016 oceniony na listach podatkowych na 420 531 245 NOK, co dało mu czwartą pozycję w Trondheim.

Polacy twierdzą, że przez kilka lat pracy otrzymywali zaniżone stawki godzinowe, nie mieli wypłacanych nadgodzin ani świadczeń urlopowych.

2500 godzin rocznie

Tak zwany rok roboczy” to w norweskiej branży budowlanej 1750 godzin pracy. Tyle, nie więcej, powinien pracować robotnik zatrudniony w budownictwie w przeciągu roku. Z prywatnych wyliczeń byłych pracowników Norinvest wynika, że od 2010 roku pracowali nie mniej niż po 2500 godzin rocznie za wynagrodzenie nie większe niż 350 000 NOK. Polacy twierdzą, iż choć każdy z nich wykonywał odpowiednio zadania murarza, stolarza i hydraulika, to w kontrakty przygotowywano dla dozorców, by uniknąć stosowania wymaganych przez przepisy stawek.

Pracodawca miał stosować różne formy nacisku na nich, na przykład grozić, że jeżeli odejdą z firmy, to będą musieli uiszczać duże dopłaty do rocznego podatku. Kiedy chcieli zakończyć współpracę, obiecywał, że wszystko wkrótce zmieni się na lepsze. Zmiany jednak były zbyt wolne i ostatecznie mężczyźni odeszli z firmy. Zwrócili się o pomoc do Państwowej Inspekcji Pracy, która przeanalizowała ich zarobki z ostatnich lat. Porównanie wpłat na konta oraz list godzin pracy sporządzanych regularnie przez mężczyzn wykazało, iż każdy z nich mógłby się domagać około miliona NOK zaległych wypłat.

Mało wiarygodni?

Dziennikarz „Adresseavissen” rozmawiał z adwokatem reprezentującym Norinvest, Thomasem Lidalem Jamne. Ten odparł wszystkie zarzuty byłych pracowników i uznał ich za mało wiarygodnych. W jego opinii nie ma dokumentów potwierdzających słowa Polaków, bowiem tworzone przez nich samych zapiski nie są wystarczające. Stwierdził też, iż byli nie powinni „wykorzystywać Arbeidstilsynet ani mediów do składania roszczeń finansowych”, tylko kontaktować się bezpośrednio z byłym pracodawcą.

W rozmowie z Nportal.no jeden z mężczyzn zatrudnionych niegdyś w Norinvest stwierdził, iż kiedy wysłał do byłego pracodawcy wniosek o wypłatę zaległych należności, otrzymał odpowiedź, która w jego opinii jest skandaliczna. Nie tylko odmówiono roszczeniom, ale zarzucono mu szereg nieprawidłowości, w tym kradzież narzędzi oraz alkoholizm oraz zasugerowano, że to on powinien zwracać pieniądze.

- Co ja tam miałam niby ukraść, kiedy jedynym narzędziem, do jakiego miałem dostęp przez te lata, był pędzel? – mówi gorzko Polak. – Nie mieliśmy nawet ubrań roboczych czy kasków, oszczędzano na nas na każdym kroku. Nawet lokale mieszkalne dla siebie musieliśmy budować sami i to często wieczorami, po dwunastogodzinnym dniu pracy.

10 tysięcy NOK dziennej kary

To nie pierwszy raz, gdy firma Francisa Haya musi bronić się przed zarzutami o niewłaściwe traktowanie zagranicznych pracowników. W połowie grudnia 2017 roku Adresseavisen” poinformowała, że Państwowa Inspekcja Pracy nałożyła na firmę 10 000 NOK kary za każdy dzień zwłoki w udokumentowaniu, że jej polscy pracownicy są opłacani zgodnie z obowiązującymi taryfami. Kara ta została jednak wstrzymana po tym, jak adwokat firmy odwołał się od decyzji. Zdaniem Norinvest to Państowa Inspekcja Pracy powinna im udowodnić, że jakiekolwiek nieprawidłowości w ogóle istnieją. Wkrótce ma się odbyć spotkanie pojednawcze w tej sprawie.

Odzyskać chociaż część

Byli pracownicy Norinvest zamierzają ubiegać się o odzyskanie pieniędzy, które, jak twierdzą, w pełni im się należą. Po odejściu z firmy, dzięki spotkaniom z Arbeidstisynet oraz przedstawicielami firm konsultingowych dla obcokrajowców w Norwegii zyskali większą niż wcześniej wiedzę o przepisach prawa pracy. Mają świadomość, że przed nimi ciężka przeprawa, jednak liczą na to, że przy pomocy odpowiedniego adwokata uda im się dowieść swoich racji. 

×