Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: multikulturalizm , małżeństwa , tożsamość

Nazwisko mówi wiele...
Milena bozka

MILENA BOZKA - Kopenhaga | Dania

Opublikowano: 2017-02-05 15:39:40 +0100

Amelina Jaskowiak, 35 lat
Zawód: Szef Administracji i Finansów w fundacji EMHRF
Pochodzenie: Pół Francuzka, pół Polka

Amelina

— We Francji mówili, że wyglądam na Holenderkę, zaś w Holandii twierdzili, że ani trochę ich nie przypominam. Przez chwilę, podczas mojej pierwszej i jedynej wizyty na polskiej wsi – w miejscu, skąd wywodzili się moi pradziadkowie – miałam wrażenie, że w końcu gdzieś pasuję, chociażby wizualnie. Po chwili jednak uczucie tego spełnienia legło w gruzach, bo wszyscy tam mówili tylko po polsku — zwierza się Amelina, która za każdym razem na pytanie o pochodzenie recytuje: urodziłam się we Francji, ale wychowałam w Holandii. Moja mama jest Francuzką, a tata z pochodzenia Polakiem. Paszport mam francuski.

 

Tułaczka

Emigracja i praca idzie zawsze w parze.

Gdzieś między rokiem 1900-1908, podpoznańska wieś.
Głód. Ludzie wyjeżdżają. Pradziadkowie Ameliny też. Kierunek: Republika
Weimarska.

Gdzieś około 1920, Zagłębie Ruhry.
Zwalniają robotników z tamtejszych fabryk. Ludzie tracą pracę. Pradziadkowie
Ameliny też. Nowa nadzieja we Francji. Kierunek: Toul w Lotaryngii.

Gdzieś około roku 1990 rodzice Ameliny wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy.
Kierunek: Holandia.

Gdzieś około roku 2010 Amelina musi przeprowadzić się w związku z nową
pracą. Kierunek: Kopenhaga, Dania.

 

Dzieci emigrantów

Babcia w oczach Ameliny to ostatnia, prawdziwa ostoja “polskości” klanu Jaskowiaków – nazywa ją “bardzo polską”.

Ale babcia nie chce do Polski

Choć babcia i dziadek Ameliny dorastali w polskim getcie w Toulu, jeszcze jako dzieci. Mówili po polsku, jedli po polsku i myśleli po polsku, ale nigdy nie wrócili do Polski.
— Nie wiem dlaczego. Nie wiem, co oni im mówili o Polsce. Przecież byli bardzo tradycyjnymi katolikami. Co prawda babcia miała 5 lat, kiedy przyjechali do Francji, ale oni byli tacy polscy... — zastanawia się Amelina, dlaczego dziadkowie nigdy nie interesowali się Polską. — Babcia na emeryturze wiele podróżowała, ale nigdy nie chciała pojechać do Polski, nawet jako turystka.

Po wielu prośbach, babcia zdawkowo odpowiedziała Amelinie na pytanie, dlaczego do Polski jej nie śpieszno:
[...] Moi rodzice nie chcieli wracać do kraju, gdzie głodowali. Nie wyobrażali sobie lepszego życia, niż tutaj, we Francji. A później dziadek nie chciał odwiedzać komunistycznego kraju.

Francuski, francuski, francuski

Z babcią można tylko mówić po francusku, a przynajmniej ona tego sobie życzy.

— Nawet nie wiem, jak idzie babci mówienie po polsku, bo my rozmawiamy tylko po francusku — zastanawia się Amelina. — Dziadkowie byli “bardzo polscy”, ale dzieci już wychowywali “po francusku”. W domu mówili tylko po francusku, nie odwiedzali rodziny w Polsce. Myślę, że babci zależało, aby jak najlepiej zintegrowali się ze społeczeństwem — wnuczka stara się usprawiedliwić postępowanie babci. — We Francji musisz mówić dobrze po francusku, żeby mieć takie same szanse, jak inni — dodaje, aby upewnić się, że zrozumiałam bohaterstwo babci.

 

Dzieci dzieci emigrantów…

W Polsce była tylko raz, jako nastolatka. Nie zna żadnej tamtejszej rodziny. Nie mówi po polsku. Ale bądź co bądź pewność siebie i dumę związaną z pochodzeniem, którym się chełpi przy każdej nadarzającej się okazji ma, a zawdzięcza ją ojcu.
— Mój tata, jako jedyny z trojga rodzeństwa, bardzo się w temat Polski wciągnął. Uczył się sam polskiego, czyta tony książek o Polsce, szuka korzeni, jeździ do Polski — wylicza Amelina, po czym dodaje pełna szacunku dla ekscentrycznego, w jej uznaniu, pomysłu ojca — nawet zaczął podpisywać się Jaśkowiak, zamiast Jaskowiak. To mała rzecz, ale na pewno duża część jego tożsamości. On kocha Polskę.

Co więc sprawia, że ktoś się wciąga, a inny nie?

Ojciec Ameliny w odpowiedzi na postawione zapytanie, skąd się wzięło u niego silne zainteresowanie polskimi korzeniami:
[...] Pomimo, że w domu mówiliśmy tylko po francusku, to kiedy odwiedzaliśmy moich dziadków i innych członków rodziny, bardzo często słyszałem, jak oni rozmawiają między sobą po polsku. [...] Ponadto na stole zawsze pojawiały się polskie dania tradycyjne, na przykład placki ziemniaczane lub kluski. [...] Kiedy byłem studentem należałem do grupy tanecznej, gdzie uczyli polskiego tańca ludowego. [...] Mazowsze i Śląsk występowało we Francji. Byłem. Wtedy
zapłonęła ta iskra ciekawości i zacząłem szukać polskich korzeni.

Nigdy nie wiadomo.

 

...i ich dzieci, czyli to, co pozostało

— Och! Myślałam o tym dużo. Nie chcę stracić swojego nazwiska.
— Dlaczego?
— Bo to moje dziedzictwo. Bardzo małe, ale takie jest i chcę je zachować. Mimo, że mam Francuski paszport i geny to jednak nie czuję się Francuzką. Niewiele wiem o polskiej kulturze i tradycji, ale nazwisko, to jedyne co mi pozostało. Kiedy będę miała dzieci, to one też będą musiały je zatrzymać.
— A tata nie mógł ciebie czegoś więcej nauczyć?
— Wszystko, co wiem o Polsce, pochodzi od niego. Wiesz co? On sam najpierw musi
się z tym uporać.
— Z czym?
— Z tym, czego szuka.
— A czego szuka?
— Swojego polskiego ja.

Między Ameliną i Polską jest wielka przepaść, a jedynym łącznikiem jest jakiś stary, chwiejny i wykręcony most “Jaskowiak”, którym od czasu do czasu kobieta się przechadza.
 

728x90 stat ubezpueczenia w norwegii
×