Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

Ubezpieczenie dla firmy norwegia

Tagi: Norwegia , imigranci , polacy w Norwegii , społeczeństwo , Polonia , NRK.no , Kampen for tilværelsen , Walka o byt , Kacper Szulecki , Kultura Liberalna , Polonia norweska serial , uprzedzenia

„Polaczki” Kontra „Norki”. Wokół Norweskiego Serialu NRK „Walka o Byt”
Mister icon

REDAKCJA NPORTAL.no - Oslo | Norwegia

Opublikowano: 2014-11-25 18:20:58 +0100

Ostatnio polskiej diasporze w Norwegii skoczyło ciśnienie. Wszystko za sprawą telewizyjnego serialu „Kampen for tilværelsen” („Walka o byt”), który przez niektóre polskojęzyczne media był zapowiadany i został odebrany jako „serial o Polakach”. Chyba przez całkowite nieporozumienie, jest to bowiem obraz problemów norweskiego społeczeństwa – z Polakami w tle, pisze na łamach tygodnika internetowego KulturaLiberalna.pl Kacper Szulecki, adiunkt w Instytucie


Kacper Szulecki

Polacy są już oficjalnie największa społecznością imigrantów w Norwegii. Choć migracje z Polski mają już ponad 200-letnią historię, eksplozja nastąpiła po wejściu do Unii w 2004 r., kiedy dla Polaków otworzył się nie tylko rynek pracy niektórych państw Unii, lecz także krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego z Norwegią na czele. W ciągu dziesięciu lat oficjalna liczba Polaków mieszkających w Norwegii wzrosła kilkunastokrotnie – z ok. 6 tys. do 84 tys. w 2014 r.. To już wystarczy, by stanowili najliczniejszą grupę mniejszościową, ale nieoficjalne szacunki polskiej ambasady mówią o 120 tys., zaś portal Moja Norwegia.pl nawet o 200 tys., jeśli liczyć również pracowników sezonowych.

Zmiana była tak szybka i tak głęboka, że zjawisko nie zostało jeszcze do końca przetworzone w norweskiej świadomości. Także dlatego, że Polacy nie wydają się tak liczni, jak mogłyby sugerować statystyki. W porównaniu z innymi mniejszościami są bardziej rozproszeni i w Oslo czy nawet „polskim” Drammen nie stanowią wcale największej grupy imigrantów. Są przy tym, używając kanadyjskiej terminologii, „mniejszością niewidoczną”. Mijający na ulicy nawet kilkunastu Polaków, Norweg może tego zupełnie nie odnotować, podczas gdy choćby jeden napotkany pozaeuropejski mieszkaniec Oslo – nieważne, o ile lepiej od Polaka zintegrowany – natychmiast sygnalizuje etniczną odmienność, co może być już różnie interpretowane. Somalijczycy, Pakistańczycy, Turcy, ale też Szwedzi od kilkudziesięciu lat włączają się w norweskie społeczeństwo i zbiorową świadomość – Polacy zaś to wciąż pewna nowość.

W krzywym zwierciadle

„Kampen for tilvaerelsen” był zapowiadany jako „serial o Polakach”  i miał być poniekąd pierwszym wyraźnym kulturowym „przepracowaniem” nowego doświadczenia norwesko-polskich kontaktów. Z takim nastawieniem podeszła do niego duża część norweskiej Polonii, licząc na przełamanie przynajmniej niektórych stereotypów. Tymczasem po emisji dwóch pierwszych odcinków polskie fora wrzały z wściekłości na twórców, którzy przy budowie postaci wręcz opierali się na stereotypach, a zamiast laurki dla ciężko pracujących przybyszów znad Wisły, ośmielili się w krzywym zwierciadle przedstawić mikrokosmos emigranckiego „Polaczkowa”.
Jako serial o Polakach „Walka o byt” na pewno broni się słabo. Nie musi. To nie jest serial o Polakach, ale o Norwegach – z Polakami w tle - Kacper Szulecki.
Antyserialową nagonkę podjęła nawet ambasada, a jej echa dotarły do Polski w relacjach mainstreamowych mediów – których dziennikarze często nie tylko nie widzieli serialu, ale też chyba nawet nie znają nikogo, kto widział.

Oburzenie wywołały m.in. scena kradzieży kół ze szwedzkiego samochodu przez grupę jadących do pracy Polaków, pijąca piwo ciężarna narzeczona głównego polskiego bohatera oraz norweska emerytka częstująca tego samego bohatera bananem (którego mu obiera, uznając może, że jako przybysz ze „Wschodu” może mieć z tym problem). W tym momencie dla wielu polonijnych widzów sprawa była już zamknięta i ani to, że kilka odcinków później ciężarna Norweżka przebiła Polkę, popijając wino, ani to, że epizodycznie pojawiła się postać osiadłego w Norwegii postsolidarnościowego emigranta-rockmana, ani w ogóle to, co w filmie wyprawia większość norweskich bohaterów, nie miało już znaczenia.

Jako serial o Polakach „Walka o byt” na pewno broni się słabo. Nie musi. To nie jest serial o Polakach, ale o Norwegach – z Polakami w tle. Wszystkie historie zanurzone są po pas w sarkazmie i bardzo ostrym ironicznym humorze, który nie każdemu przypadnie do gustu. Warto jednak przyjrzeć się temu, co autorzy serialu próbują przekazać i zastanowić się, dlaczego wybierają właśnie Polaków jako lustro, w którym ma przeglądać się współczesna Norwegia. A także – dlaczego mające w sobie więcej niż okruch prawdy przedstawienie Polaków wywołało wśród Polonii tak ostrą reakcję.

„Coś zrobił ze swym życiem, Tommy?”

Głównym wątkiem serialu jest historia Tomasza, lingwisty diachronicznego, którego dziewczyna wysyła do Norwegii na poszukiwanie jego biologicznego ojca – i po zaległe „alimenty”. W rezultacie Tomasz wchodzi w szarą strefę polskich pracowników w Norwegii (wszystkie sceny z udziałem Polaków grane są po polsku i emitowane z napisami). Oczywiście, „polskie podziemie” nakreślone jest mało subtelnie – robotnicy gnieżdżą się w kilkadziesiąt osób w podziemiu piekarni, zaś wszystkim włada grany przez świetnego Janusza Chabiora szef, Bartosz. Obserwujemy jakby kompilację stereotypowych sytuacji i postaci, które zestawione razem wydają się przerysowane, a dla wrażliwej Polonii wręcz obraźliwe. Tak naprawdę każdy element z osobna można łatwo w Norwegii odnaleźć. Polonijnych komentatorów uwierało chociażby zakwaterowanie w piwnicy kilkunastu rodaków naraz, choć przecież po tragedii w Drammen, gdy spłonął dom mieszkających niemal identycznie Polaków zatrudnionych przez innego „Bartosza”, wiemy, że to nie jednostkowy przypadek. Stosunek polskich postaci drugoplanowych do Norwegii także oddany jest doskonale – widzimy wyjątkową mieszaninę pogardy i podziwu, oczarowanie porządkiem i szydzenie z „frajerstwa”.

Twórcy serialu wyraźnie przenieśli charakterystyczne dla Norwegów myślenie w kategoriach klasy na polską społeczność. Tomasz jest więc ukazany jako przedstawiciel tej samej klasy, co norwescy bohaterowie, ale oddzielony od nich narodowością i statusem materialnym. Jednocześnie w polskiej społeczności pokazany zostaje jako obcy cały czas funkcjonujący na obrzeżu, z racji swojego wykształcenia, innych niż u poznanych rodaków celów i spojrzenia na świat. W ostatnim odcinku serii mówiący już po norwesku Tomasz zostaje doceniony nie jako Polak-robotnik, a jako wykształcony lingwista, ale ceną tego uznania i materialnego „sponsoringu” jest niechciany homoseksualny układ z majętnym wielbicielem Gombrowicza.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że mimo licznych polskich bohaterów nie jest to serial o Polakach. Polski wątek stanowi tylko kręgosłup „Walki o byt”, zapewniający rozwój akcji; bez niego byłaby ona bowiem jedynie zbiorem scenek o dysfunkcjonalnych norweskich rodzinach. Polskie postacie służą dodatkowo do podkreślenia tej norweskiej dysfunkcjonalności i beznadziei – jako zwierciadło, w którym norweskie społeczeństwo się przegląda, punkt odniesienia, miara własnej degrengolady. To nieprzypadkowy wybór. Jako wszechobecna, ale „niewidoczna” mniejszość, Polacy na co dzień obserwują życie Norwegów od kuchni – sprzątając ich domy lub je budując, bawiąc ich dzieci, wożąc ich do pracy. W „Walce o byt” Norwegowie mogą zobaczyć samych siebie oczami Polaków, a także zmusić się do zmierzenia swojego życia ich miarą.

;

Wszystkie kraje nordyckie wypracowały wysoki poziom dobrobytu. Jednak tylko w Norwegii dobrobyt na przestrzeni dwóch pokoleń zamienił się w zbytek - Kacper Szulecki.
Choć klucz interpretacyjny jest podany na tacy, osoby nastawione na odbiór „serialu o Polakach” mogą go nawet nie zauważyć. Czołówka każdego odcinka mówi wszystko – obrazem i podkładem muzycznym. Oglądamy serię czarno-białych zdjęć ludzi pracujących na wsi. Orka, siew, żniwa, mąka, wyrabianie ciasta i piec; z pracy rąk powstaje kluczowy symbol – norweska bułka z rodzynkami. Owoc pracy czarno-białych pokoleń dostaje do ręki współczesne dziecko, które w ostatnim kadrze ciska nim z wózka w trawę, gdzie bułka gnije. Serii obrazów towarzyszy nostalgiczna ballada Eliasa Akselsena – „Coś zrobił ze swym życiem Tommy, co takiego poszło źle”.

PRZECZYTAY TAKŻE: Nie Macie Pojęcia, Co Na Was Czeka” – Mówi Bartek Kamiński Przed Premierą Norweskiego Serialu „Kampen for tilværelsen” z Polakiem w Roli Głównej

Od naftowej bajki do złotej klatki .....

Część artykułu w NPORTAL.no, została opublikowana dzięki uprzejmości Dr. Kacpra Szuleckiego, adiunkta w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu w Oslo, członka redakcji „Kultury Liberalnej”. Całość można przeczytać w portalu tygodnika.

N PRESS | POLMEDIA (reporter@nportal.no)

Copyright © 2014 Kultura Liberalna. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved

×