Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150 ubezpieczenia w norwegii

Tagi: Norwegia , Oslo , Warszawa , NRK , wywiad , Polka , Leiv Igora Devold , serial , Alle sammen sammen , Sylwia Juszczak Arnesen , Kulturkompaniet , NRK Super

„Kusi Mnie Norwegia” – Rozmowa z Sylwią Juszczak Arnesen
Sylwia

SYLWIA SKORSTAD - Trondheim | Norwegia

Opublikowano: 2014-02-25 12:53:53 +0100

28 lutego widzowie norweskiej stacji telewizyjnej NRK zobaczą pierwszy odcinek serialu komediowego „Alle sammen sammen”, w którym jedną z głównych ról zagrała polska aktorka Sylwia Juszczak Arnesen. O ciężkich początkach w Norwegii i pracy na planie w Oslo aktorka opowiedziała NPORTAL.no


NPORTAL.no: Jak trafiła pani do obsady serialu „Alle sammen sammen”?
S.J.A.: Przyznam, że nie znam szczegółów, nie wiem, jak dokładnie twórcy tej produkcji trafili na mój ślad. Środowisko aktorskie w Norwegii to stosunkowa niewielka grupa, więc wieść o obecności polskiej aktorki szybko się rozniosła. Co zabawne, propozycja tej roli przyszła w momencie, kiedy już zdecydowałam o powrocie do Polski. Miałam wrażenie, że w Norwegii nie zaspokajam swoich zawodowych aspiracji. Czuję, że w dziedzinie aktorstwa mam jeszcze sporo do zrobienia, to nie czas na odpoczynek, a na granie, rozwijanie się. Po dwóch latach przygody z Norwegią wróciłam do Warszawy i… wtedy zadzwonił telefon z ciekawą propozycją.

NPORTAL.no: W Polsce jest pani rozpoznawalną aktorką o wyrobionej marce, w Norwegii zapewne trzeba było wszystko zaczynać prawie od zera. Było ciężko?
S. J. A: Było ciężko, ale też dużo mi ten etap w życiu dał. Decyzję o wyjeździe z Polski do Norwegii podjęliśmy z mężem spontanicznie. Był środek marca, a my zabraliśmy dzieci ze szkoły oraz przedszkola i ot tak przeprawiliśmy na drugą stronę Bałtyku. Najtrudniejsze były pierwsze trzy miesiące. Podczas gdy moje dni w Polsce były szczelnie wypełnione i zaplanowane – tu praca, tu dzieci, tam spotkanie, tam sport – w Norwegii niewiele się działo. Nie miałam znajomych, mało kto nas odwiedzał, brakowało mi też oferowanego na przystępnych zasadach kursu językowego.

NPORTAL.no: Trudno było o pierwszą pracę?
S. J. A: Tak i nie. Najważniejszą barierą był język, więc starałam się go szybko nauczyć. Uczyłam się od sąsiadów w codziennych rozmowach, poszłam na dwa kursy językowe. Wiedziałam, że kiedy się nauczę, to zacznę pracować pełną parą. Mniej więcej po pół roku pobytu dostałam pracę w Kulturkompaniet, graliśmy z ekipą krótkie, zabawne scenki na platformach wiertniczych. Potem przyszedł epizod w serialu „Dag”, rola w krótkim filmie „Warszawa” w reżyserii Leiv Igora Devolda i warsztaty aktorskie dla dzieci. Jednocześnie wciąż grałam w Polsce i czułam niedosyt w Norwegii. Dużo było na tym etapie frustracji i silnych emocji, na przykład kontakt z NAV-em, gdzie odmówiono mi miejsca na praktyce ze względu na… zbyt zaawansowany poziom edukacji aktorskiej.

NPORTAL.no: Wielu Polaków wspomina pierwszy rok w Norwegii jako ten najtrudniejszy…
S. J. A: I nie bez powodu. Pamiętam, jak widząc moje boje z nową rzeczywistością mąż zasugerował, bym poszukała sobie innej pracy. Odparłam na to, że może w takim razie to on poszuka sobie innej pracy (śmiech). Na wiele rzeczy się nie godziłam. I jednocześnie działy się rzeczy dobre. Wyjechałam do Norwegii przede wszystkim po to, by nabrać dystansu do polskich spraw. To mi się w stu procentach udało. Dziś widzę inaczej polskie środowisko aktorskie, polską scenę. Mam w sobie dzięki temu więcej spokoju. Obecnie mieszkam znowu w Polsce, ale do Norwegii lubię jeździć, mam już tam dobrych znajomych oraz świetnych kolegów z planu serialu.

NPORTAL.no: Czy telefon z NRK coś w pani planach zmienił?
S. J. A: Tak, i to sporo! W Polsce czekała na mnie dobra, napisana specjalnie dla mnie rola. Mimo to propozycję zdjęć próbnych do „Alle sammen sammen” przyjęłam z entuzjazmem. Zrobiłam dobre wrażenie i usłyszałam, że rola jest moja, o ile uda mi się jeszcze podciągnąć język norweski. Zabrałam się wtedy ostro do pracy, znalazłam dobrą nauczycielkę, Izę Krepsztuł i… udało się! Gdy przyszło do wyboru, byłam zmuszona odrzucić polską rolę dla norweskiego serialu.

NPORTAL.no: Skąd taka decyzja?
S. J. A: Chcę jako aktorka spróbować swoich sił w Norwegii. Im głębsza woda, tym lepiej. Moim zdaniem to dla aktora dobra, przyszłościowa decyzja, by zmierzyć się z wyzwaniami zawodowymi w dwóch krajach. Polskie środowisko filmowe staje się coraz bardziej pełne celebrytów, zachodzą w nim niekoniecznie dobre zmiany, trudno powiedzieć, czy bycie dobrym aktorem dziś w Polsce wystarczy. Lepiej stać mocno na dwóch nogach, jednej tu, drugiej tam.
Sylwia na planie „Alle sammen sammen”. (Foto: NRK Super)
NPORTAL.no: Proszę powiedzieć kilka słów na temat swojej postaci w „Alle sammen sammen”.
S. J. A: Gram Polkę, która mieszka w Norwegii od 12 lat. Ma na imię Pamela, związała się z Norwegiem, ma z nim bliźniaki. Mieszkają wspólnie z dużą rodziną i… więcej nie zdradzę, zapraszam serdecznie do oglądania. Serial będzie emitowany w piątki o godzinie 19-tej, a więc w idealnej porze i mam nadzieję, że będą go śledzić tak samo Norwegowie, jak i mieszkający w Norwegii Polacy.
 
NPORTAL.no: Jak się pani pracowało na norweskim planie?
S. J. A: Dobrze, to było nowe doświadczenie. W Polsce na planie panuje duża swoboda i spontaniczność. W Norwegii wszystko jest przygotowane i zaplanowane. W Polsce praca trwa po dwanaście godzin dziennie i dłużej, w Norwegii, bez względu na wynik, o szesnastej idziemy do domu. W Polsce trochę brakuje dobrych scenariuszy, w Norwegii jest ich sporo. Mnie ten norweski styl dał duże poczucie bezpieczeństwa, choć tak samo lubię polską spontaniczność, w której można się wykazać inwencją. Przyzwyczajona do ekstremalnych planów filmowych, na których wiele zależało od improwizacji, w Norwegii niespodziewanie dostałam czas na próby – te próby, o których w polskich serialach nikt już prawie nie pamięta, bo są zbędnym komfortem. Dostałam też sporo życzliwości, dzięki której mogłam jakoś dopiąć bardzo napięty polsko-norweski terminarz.

NPORTAL.no: Na zdjęcia przylatywała pani z Polski?
S. J. A: Kręciłam „Alle sammen sammen” jednocześnie z polskim serialem „Cisza nad rozlewiskiem”. Bywało, że wieczorem kończyłam zdjęcia w Polsce, wsiadałam w nocny samolot i rano miałam zdjęcia norweskie. Najtrudniej było wskoczyć z roli w rolę, w tym dostosować mowę ciała do innego języka.

NPORTAL.no: Po norwesku gra się inaczej również ciałem?
S. J. A: Tak, każdy język wiążę się z inną mową ciała, mimiką i gestykulacją. Grając w obcym języku trzeba nie tylko wejść w daną rolę, ale też nauczyć ciało, jak zgrać się z nową „melodią” słów. Niekiedy było mi trudno się przestawić, ale w Norwegii wszyscy byli dla mnie bardzo mili, wyrozumiali i to pomagało. W tym kontekście norweskie planowanie pracy było mi na rękę, bo dawało poczucie bezpieczeństwa, potrzebne do posługiwania się innym językiem niż ojczysty.

NPORTAL.no: Wspomniała pani, że w Norwegii jest więcej dobrych scenariuszy. Przykładem może być serial „Dag”, mądry, zabawny, ze świetnymi dialogami. Czemu w Polsce kręcimy niewiele takich seriali?
S. J. A: Sama się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że przyczyn jest kilka. W dużej mierze chodzi o pieniądze, w Norwegii seriale mają większe budżety. Jednak to nie wszystko, wydaje mi się, że pewną rolę gra pośpiech. Gdy w polskiej stacji telewizyjnej zapada decyzja o powstaniu serialu, wszystko chce się zrobić zaraz, natychmiast, poświęca się za mało czasu na wybór dobrego scenariusza. Działa też samonapędzający się mechanizm, który sprawia, iż oglądamy rzeczy coraz słabsze. Produkuje się seriale typu „gadanie przy robieniu kotletów”, widownia je ogląda, a im częściej to robi, tym bardziej wyrabia się jej zły gust, a im gorszy gust, tym więcej kiepskich seriali powstaje. Wybierajmy dobre seriale, bo one też są w rodzimej ofercie. Te, w których od pierwszego rzutu oka widać, że to dopracowany projekt, w który ekipa wkłada całe serce. W Polsce jeszcze brakuje takich seriali, jakim jest właśnie „Alle sammen sammen”, czyli przeznaczonych dla całej rodziny, w tym młodzieży. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

NPORTAL.no: Gdyby jutro zaoferowano pani dwie dobre propozycje roli, jedną z Polski, a drugą z Norwegii, którą by pani wybrała?
S. J. A: Tę wymarzoną, niesamowitą rolę przyjęłabym wszędzie, choć muszę przyznać, że dziś Norwegia mnie kusi. Mam ciągle apetyt na więcej, chcę otwierać sobie szeroko drzwi, uczyć się nowych rzeczy, przekraczać granice, głównie te we własnej głowie. Wartościowe role są wszędzie, a od kraju produkcji ważniejszy jest intrygujący scenariusz, a ja po prostu lubię wyzwania. Pamiętam, ile energii kosztowała mnie w szkole walka z dysgrafią i dysleksją, nie śniło mi się wtedy, że pewnego dnia nauczę się nowego języka i będę w nim wykonywać swój zawód. Dziś jestem dumna z siebie, że udało mi się pokonać własne ograniczenia. Skoro umiałam zrobić to, kto wie, co jeszcze mnie w życiu zawodowym czeka? Wkrótce zaczynam pracę nad drugą serią „Alle sammen sammen” i jestem bardzo, bardzo ciekawa, jak wyszła i jak zostanie przyjęta pierwsza. Mam nadzieję, że w tej wielkiej przygodzie będą Państwo ze mną.

Rozmawiała Sylwia Skorstad | POLMEDIA (reporter@nportal.no

Copyright © 2014 N PRESS | POLMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved
728x90 stat ubezpueczenia w norwegii
×