Zakupy
Promocje
Kontakt

Skontaktuj się z nami

Jeśli chcesz zadać nam konkretne pytanie, prześlij swoją wiadomość za pośrednictwem tego formularza.

Kontakt z nami

Legal notice
NPORTAL.no - BUSINESS LINK NORWAY


Oddział w Norwegii:
Karenslyst Alle 4,
0278 Oslo
Postboks 358,
0213 Oslo
Norway

Oddział w W. Brytanii:
71-75 Shelton Street,
Covent Garden,
London,WC2H 9JQ


Kontakt telefoniczny:
+ (47) 23 89 88 63


Kontakt mailowy:
reporter@nportal.no


Value Added identification number: NO819464332
Legally represented by the Vice Director Lukasz Jakubow Kedzierski
This legal notice extends to the social media profiles of NPORTAL.no

1000x150

Tagi: Norwegia , Polska , historia , morze , Szwecja , Bałtyk , wraki , nurkowanie , skarby , "Gustloff" , "Goya" , ciekawostki , "Steuben" , lotniskowiec "Graf Zeppelin" , Titanic

Podwodne skarby Bałtyku
16d7 f97a

Agata Dulawa - OSLO | Norwegia

podyplomowych na kierunku PR w Wyższej Szkole Europejskiej im. Tischnera w Krakowie. Związana z działalnością akademicką oraz kulturową w Krakowie, teraz ma zamiar współuczestniczyć i współtworzyć życie kulturowe Polonii norweskiej. Od zawsze zakochana w zimie, sportach zimowych, fanka skandynawskiego kina i muzyki.

Opublikowano: 2012-11-24 05:28:23 +0100

Od Skandynawii dzieli nas i łączy zarazem tylko Bałtyk i aż Bałtyk. Morze jest naszym wspólnym sąsiadem. Ubogie w morską florę i faunę ze względu na swoje niskie zasolenie, jest domem dla tysięcy wraków. Na razie odkryto ich 3 tysiące, specjaliści szacują, że może ich tam być nawet do 10 tysięcy.


Zacznijmy od znanego wszystkim Titanica, który miał swojego "niezatapialnego" prekursora pływającego właśnie na wodach bałtyckich. Galeon "Mars", wyposażony w 107 dział służył we flocie króla Szwecji. Był to największy XVI wieczny okręt wojenny w tym regionie. W trakcie I wojny północnej (1557-70) u wybrzeży Gotlandii i Olandii został osaczony przez okręty duńskie i lubeckie, stanął w ogniu i po dojściu ognia do prochownicy nastąpił wybuch i zatonął.

Galeon został odnaleziony dopiero w 2011 roku przez Szweda Richarda Lundgrena. Powołano do życia projekt ochrony "Marsa", do którego zaproszono polskie nurka - fotografa Tomasza Stachurę. Na wraku odnaleziono tysiące srebrnych monet, które prawdopodobnie wypadły z dzbanów podczas katastrofy. Leży 73 metry pod powierzchnią wody. Tam już zostanie. Po wydobyciu cennych przedmiotów stanie się podwodnym skansenem.

W latach 60. znowuż Szwedzi znaleźli i podnieśli z dna Bałtyku słynny żaglowiec "Vasa", który nieszczęśliwie zatonął w swojej pierwsze próbie rejsowej w 1628 roku. Poszedł na dno w wyniku silnego wiatru, który przechylił żaglowiec na lewą burtę i tym samym go zatopił. "Vasę" wydobyto, ale utrzymanie go w dobrym stanie okazało się trudniejsze niż wyciągnięcie go na powierzchnię.

Warunki, jakie panują na Bałtyku pozwalają zachować wraki w bardzo dobrym stanie, dlatego nazywany jest podwodnym eldorado dla nurków.Niewielka zawartość tlenu i niska temperatura wody konserwują drewno jak formalina organizmy żywe a słabe zasolenie odstrasza świdraka okrętowca - małża, który jest w stanie pożreć każdy drewniany wrak.

 

 


Tomasz Stachura nurkuje od ponad 20 lat, swój pierwszy patent zdobył jako 16-latek. Dzisiaj mówi, że to podwodna fotografia stanowi "największy skarb" głębin. Ten najpiękniejszy jego zdaniem to drewniany żaglowiec "Sea horse" pochodzący prawdopodobnie z XVII wieku. Na dziobie 25-metrowego cuda znajduje się rzeźba konia morskiego. Leży u wybrzeży Szwecji. Na fotografiach "posłyskiwał, jakby był ze złota". Okazało się, że może to być holenderski żaglowiec pocztowy, który malowano na jaskrawe kolory. Złote przebłyski okazały się być resztkami żółtej farby.

ZOBACZ NA MAPIE GDZIE LEŻĄ WRAKI NAD POLSKIM WYBRZERZEM

Najbogatsze we wraki jest skandynawskie wybrzeże Bałtyku, gdzie rozgrywano najwięcej bitew i prowadzono intensywną żeglugę towarową. Po "Marsie" przy wybrzeży Olandii odkryto XVII wieczny okręt "Sværdet" ("Miecz"). Ten również spłonął w starciu z Duńczykami w 1676 roku. Leżący dzisiaj na głębokości 70 metrów był "jednym z największych okrętów liniowych tamtego czasu. Miał 50 metrów długości i 86 dział, a wykonany został z największą dbałości o detale. Już samym wyglądem miał odstraszać wrogie jednostki".

W 1771 roku morza bałtyckie przemierzał kolejny dwumasztowy żaglowiec "Vrouw Maria". Wypełniony dziełami sztuki płynął do Katarzyny Wielkiej do Petersburga. Amsterdamski okręt jednak napotkał silny sztorm, który najpierw pozbawił go steru, następnie kotwicy i wysłał na dno, oszczędzając zaledwie 6 obrazów. Wrak znaleziony w 1999 roku w niemalże nienaruszonym stanie. Dzisiaj koszt wydobycie skarbów rosyjskiej carycy szacuje się na ok. 100 mln euro. Ponadto dzieła po wydobyciu wymagałyby rzetelnej konserwacji.

Pomimo bogactwa szwedzkiego wybrzeża do najsłynniejszych wraków należą te z II wojny światowej, leżące na polskim wybrzeżu: "Gustloff", "Goya", "Steuben" oraz lotniskowiec "Graf Zeppelin".

Pod koniec wojny setki mieszkańców uciekają z Prus Wschodnich, często nad morze, na statki. w 45 roku rozpoczyna się operacja "Hannibal" - największa w historii ewakuacja drogą morską. Kilkaset statków przewoziło około miliona uchodźców oraz ok 300 tysięcy żołnierzy.

 

 

REKLAMA

W 2006 roku Polska i Niemcy uznały te wraki za mogiły wojenne, dlatego też nurkowanie w pobliżu 500 metrów od nich grozi odebraniem uprawnień i wysoka grzywna. Stachura zdążył zanurkować przed zakazem, schodził do wraku Gustloffa 20 razy w roku.

Zakotwiczony w Hamurgu Gustloff służył jako statek wycieczkowy, woził niemieckich robotników nad norweskie fiordy, Maderę, Wyspy Brytyjskie i nad Morze Śródziemne. Patronem statku jest Wilhelm Gustloff, nazista zabity przez żydowskiego studenta w 1936 roku. Podczas wojny służył jako statek szpitalny, od 1940 roku cumował w Gdyni i spełniał funkcję bazy drugiej szkoleniowej dywizji okrętów podwodnych.

"Gustloff" wypływa 30 stycznia 1945 roku z 173 - osobową załogą, 918 oficerami i marynarzami, 400 kobietami z korpusu pomocniczego, 162 rannymi żołnierzami z Wehrmachru oraz tysiącami uciekinierów. Szacuje się, że na statku było ok 10 tysięcy osób. Po wypłynięciu za Półwysep Helski statek jest torpedowany z radzieckich okrętów. Tonie ponad godzinę. Uratowało się jedynie ok 1000 osób.

Sowieci po wojnie zlokalizowali statek, zabrali wszystko, co drogocenne i pocięli kadłub "Gustloffa" palnikami. Po tym, jak przestali się nim interesować Polskie Ratownictwo Okrętowe próbowało podnieść wrak. Bez powodzenia.

Kolejna ofiara Bałtyku to SS "General von Steuben" - jeden z najelegantszych statków niemieckiej floty z okresu między wojennego. Pływał do USA, nazwany na cześć pruskiego generała, który walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych.

W 1939 roku został zamieniony na okręt - bazę szkoleniową dla marynarzy. Zatonął w 1945 roku, kiedy zauważony na wysokości Ustki został trafiony dwoma torpedami sowieckimi. Zanurza się w wodzie w ciągu pół godziny, ginie ok 4,5 tysiąca osób.

Wiosną 2004 roku marynarze z biura Maryn.arki Wojennej badają morze i na 70 metrach odnajdują kości, czaszki, strzępy mundurów oraz wyposażenie statku.

W rok przed "Steubenem" zostaje odkryty trzeci niemiecki transportowiec MS " Goya". Początkowo służył jako jednostka zaopatrzeniowa, potem został przemianowany na transportowiec. Był to duży statek, pomimo tego,Stachura nie może nadziwić się, jak załadowano tam tak wielu uchodźców: "Gdy ładownię, która przypomina wielką skrzynię, przystosowano do przewozu ludzi, zamontowano w niej rury napowietrzające. Po nich właśnie wrak został rozpoznany. (…) miałem wrażenie, że tak może wyglądać piekło. W ładowni było kompletnie czarno, nagle pojawiają się setki kości.Do dziś przetrwały szkielety, buty i paski. Widok jest porażający, jakby Ci wszyscy ludzie kotłowali się przed śmiercią, a potem opadli na podłogę."

Na "Goi" płynęło ok. 7 tysięcy osób. Zostały umieszczone w ładowniach, korytarzach i na pokładzie głównym. Kierowali się na północ. Również te statek wypatrzyli Sowieci, wystrzelili cztery torpedy, z czego dwie dosięgły okrętu. Uratowano 334 osoby. Zatonął również w 1945, podczas operacji "Hannibal". W tym okresie gęsto kursowały kutry, promy, łodzie przewożąc ranny, uchodźców i wojskowych.

Największym wrakiem na dni Bałtyku jest "Graf Zeppelin" - lotniskowiec. Ukończony jedynie w 90% w momencie wybuchu wojny, miał zmieścić na pokładzie 42 samoloty: myśliwce i bombowce.

Podróżując po wielu portach nadbałtyckich, nigdy nie spełnił swojej pierwotnej roli. Służył jako magazyn drewna, jako barka do przewozu łupów, Sowiecie testowali na nim również bomby. Po wojnie statek idzie na dno. Odkryto go w 2006 roku daleko od portu, na głębokości 86 metrów.

Dopiero w 2 lata po odkryciu na głębiny schodza nurkowie. Polski nurek, którey schodził na "Grafa" wielokrotnie mówi: "(…) można płynąć wzdłuż burty i nie wiedzieć, że jest się już we wraku. Oczywiście panują tam wielkie ciemności. Przez lata był legendą. Część poszukiwaczy myślała, że są tam niesamowite skarby, inni, że iperyt i przez to wrak jest niebezpieczny. Okazał się kompletnie pusty."

Latający wielokrotnie nad Bałtykiem, kąpiąc się w nim podczas wakacji nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele tajemnic i historii niesie ze sobą morze. Zatopione wraki są historią naszej części Europy, często niosą ze sobą tragedię i śmierć tysięcy osób. A przecież niegdyś to właśnie statki były jedynym sposobem na pokonanie odległości pomiędzy lądami. Są naszym dziedzictwem, osiągnięciem cywilizacyjnym i domem dla tych, co zginęli. Jak widać, niosą ze sobą wiele tajemnic. Większości z nich zapewne nigdy nie będzie dane nam poznać.

Tekst źródłowy: wydanie internetowe magazynu "Ale historia", Gazeta Wyborcza.

 

×